• KapitanVideo

Bezdomny Polak z zasadami [Legenda o świętym pijaku]


Legenda o świętym pijaku to opowiadanie autorstwa Josepha Rotha wydane pośmiertnie w 1939 roku. Traktuje ono o polskim górniku, Andrzeju Kartaku, który wyjechał do Francji w poszukiwaniu zarobku. Na miejscu jednak zamiast oddać się pracy, szybko wikła się w romans z gospodynią u której zamieszkał co doprowadziło do z jej mężem. Podczas szamotaniny mąż gospodyni ginie, a nasz Polak zostaje skazany za morderstwo i trafia do francuskiego więzienia. Po wyjściu na wolność wpada w alkoholizm i naturalnie staje się paryskim kloszardem, który żywi się tym co znajdzie, a do snu pod mostem przykrywa się gazetami. W 1988 roku włoski reżyser Hermanno Olmi zaadoptował tę powieść i wyreżyserował film o tym samym tytule z Rutgerem Hauerem w roli Polaka.

źródło: 24kurier.pl / Hauer jak Andrzej Kartak


Film rozpoczyna się od momentu gdy Kartak jest już bezdomny, a jego tragiczne losy z przyszłości są przywoływane w cyklicznych retrospekcjach. Pewnego dnia przy moście pod którym zwykł nocować napotyka nieznajomego, który za wszelką cenę chce mu wręczyć zapomogę w formie 200 franków. Mimo, iż bardzo by mu się przydały te pieniądze, odmawia potwierdzając tym samym, że jest człowiekiem honoru. Doskonale wie, że jeżeli coś w życiu dostanie, będzie to musiał kiedyś oddać, a w chwili obecnej nie ma do tego warunków.

Andrzej: Nie mogę ich przyjąć
Nieznajomy: Dlaczego?
Andrzej: Bo nie wiem jak miałbym je zwrócić...a pan mnie nie znajdzie i nie będzie się miał jak upomnieć. Jestem bezdomny i nie mam adresu.Śpię pod mostami, codziennie gdzie indziej, ale umiem się zachować.

Kady z filmu: Sceny spotkania Andrzeja i Nieznajomego.


Po krótkiej rozmowie, Andrzej daje się jednak przekonać ponieważ okazuje się, że nieznany człowiek wcale nie oczekuje zwrotu pieniędzy i w dodatku w razie wyrzutów sumienia lub nagłej zmiany statusu, Andrzej może zwrócić pieniądze do wskazanego kościoła. Za tydzień, miesiąc, dwa lata lub wcale. Wspaniały układ nie obciążający sumienia Kartaka wydaje się więc dobrym rozwiązaniem i tym samym wchodzi w życie. Otrzymana kwota ma zmienić jego los na tyle aby ten mógł chociaż podjąć pracę i znaleźć dach nad głową.

Kadr z filmu: Kartak pod pierzyną z gazet


Andrzej Kartak wydaje pierwszą część pieniędzy na ciepłą zupę w pobliskiej kantynie, a także na...butelkę wina. Choroba alkoholowa oraz splot nieoczekiwanych wydarzeń sprawia, że ilość pieniędzy do dyspozycji Polaka zmienia się ze sceny na scenę, a oddanie długu staje się niemożliwe. W krótkim czasie znowu pozostaje biedny jak mysz. Doskonale jednak pamięta o pożyczonych pieniądzach i w żadnym wypadku nie puszcza tego faktu w zapomnienie. Bezustannie dąży do zdobycia potrzebnej sumy mimo iż wie, że nikt nie skontroluje tego czy faktycznie je odda czy nie. Jak ciągle podkreśla, ma honor i sumienie, a do tego jest bardzo wieżący. Zwrot pożyczonej kwoty staje się jego głównym celem jednak jak wszystkie jego plany spalają na panewce przez alkohol. Mimo wielkich chęci, dobrego serca i wielokrotnego podejmowania prób zdobycia należności na jego drodze zawsze staje ten sam wróg.

Poproszę kawę...albo nie...poproszę rum

Ciągłe zdobywanie pieniędzy i tracenie ich, głównie na alkohol to motyw przewodni całej historii. Nie trudno zauważyć jego wytrwałości w działaniu - każdej niedzieli zjawia się w pobliżu wskazanego kościoła jednak za każdym razem bez pieniędzy. Co chwilę pozostaje bez grosza by potem w magiczny sposób odzyskać pieniądze. Sumka ta wraca do Kartaka jakby nie pozwalając mu ponieść ostateczną klęske. Polak nie boi się ciężkiej pracy, ale w większości przypadków jałmużna kasa spadała mu z nieba, aż zaczął doszukiwać się w tym boskich intencji. Mimo to, ciągle nie mógł oddać pożyczki.

Karta odwraca się w tę i na zad, aż do finału trwającego ponad dwie godziny seansu.

Kadry z filmu: Rutger Hauer w roli


Pochodzenie Andrzeja Kartaka w filmowej wersji Pijaka... nie zostało odpowiednio zaakcentowane jak to było w książce, a wręcz zostało zatarte. Filmowy bohater zachował orginalne nazwisko - Kartak jednak jego imię Andrzej zostało zmienione na Andreas. Andreas Kartak niekoniecznie brzmi jak polskie imię i nazwisko. Na całe szczęście w filmie można odszukać szczegóły potwierdzające, że filmowy Kartak tak samo jak jego literacki pierwowzór, jest Polakiem.

Andrzej spotyka na swej drodze dwóch innych Polaków, starych znajomych. Są bardzo różni od siebie, pierwszy Daniel Kaniak jest bokserem opływającym w luksusach, który zaprosił starego przyjaciela na kolację i podarował mu garnitur, a drugi, Wojtek, z pozoru serdeczny przyjaciel wykorzystuje dobre serce Andrzeja i wyłudza od niego 200 franków pod fałszywym pretekstem. I sam jest alkoholikiem z pod mostu.

Daniel Kaniak ze Śląska, mój przyjaciel. W dzieciństwie chodziliśmy razem do szkoły, w Olszowicach. Gdzie mogę go znaleść?*

Kadr z filmu: Plakat z przyjacielem Kartaka - Danielem Kaniakiem


Olszowice to niewielka wieś z województwie małopolskim i co ciekawe znajduje się tam szkoła podstawowa, jednak nie jest to ta, o której wspominał Kartak gdyż powstała w 1986 roku, a akcja filmu ma miejsce dużo wcześniej choć nie jest to też do końca jasne – część scenografii i rekwizytów każe nam myśleć, że akcja dzieje się w latach 30tych, część w 50tych a część 80tych. Kartak wspomina też, że w Polsce dzielił życie zawodowe pomiędzy byciem rolnikiem jak jego dziadek i górnikiem jak jego ojciec. Tak wyglądało życie w tamtym rejonie i w tamtych czasach. Ponadto w filmie pojawia się jeden mały szczegół stuprocentowo potwierdzający fakt, że jest Polakiem - w scenie gdy jedzie metrem, wyciąga z kieszeni swój paszport i jest to polski paszport. Widnieją w nim napisy "meldunki" oraz "rysopis", a także wyczytamy z niego, że Kartak urodził się w Poznaniu i jest Kawalerem. Niestety na tym polskość filmowego Kartaka się kończy.

Kadry z filmu: Polski paszport


Andreas Kartak został przedstawiony jako biedny, uczciwy facet z dłońmi spuchniętymi od ciężkiej pracy. Niechlubne przygody wpędziły go pod most, ale kibicujemy mu, chcemy aby udało mu się oddać pieniądze. Za sprawą głębokiej wiary i poczucia własnego honoru dąży do celu mimo iż walczy z okrutnym nałogiem. Film spotkał się z przychylnymi recenzjami zdobywając Złotego Lwa w Wenecji i wiele innych nagród. Pytanie tylko czy ktokolwiek kto nie czytał pierowowzoru literackiego zauważył, że nasz Andrzej jest Polakiem?


źródłą: omdb.com, kurier24.pl, cda.pl




17 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie