• RobertRawski

Kwarantanna w Polsce. [Cassandra Crossing]

Zaktualizowano: 22 wrz 2021


Cassandra Crossing z 1976 roku to obok Płonącego Wieżowca jeden z największych katastroficznych hitów lat 70-tych i tym ciekawiej dla nas bo Polska odgrywa w nim niemałą rolę. Na terenie Polski rozgrywa się bowiem efekciarski finał filmu. Podobnie jak w Płonącym Wieżowcu do obsady zatrudniono gwiazdy największego formatu - Sophie Loren, Martina Sheena, Richarda Harrisa, Burta Lancastera, O.J. Simpsona (który zagrał również w Wieżowcu..) i wypełniono seans zapierającymi dech w piersiach scenami akcji. Obecność Polski, choć kluczowa to niestety z żadnej strony nie jest pozytywna. Choć film nie skupia się na Polakach ani jako społeczeństwie ani jako jednostkach, a Polska określona jest głównie pod kątem geograficznym to w dość brutalny sposób obrazuje stosunek Europy tamtych czasów do naszego kraju.

Kadr z filmu: Przygotowanie do kwarantanny.


Z pełną premedytacją podaję tylko angielski tytuł filmu gdyż w Polsce wyświetlany był pod wieloma alternatywnymi nazwami które mogłyby wprowadzić jedynie bałagan. Znane mi są tłumaczenia Przełęcz Kassandry, Most Kassandry czy najpopularniejsze choć chyba najmniej trafne – Skrzyżowanie Kassandry. Twórcy filmu również nie mogli się zdecydować czy Cassandra pisze się przez C czy przez K bo różne wersje pisowni widać podczas seansu ale dla porządku przyjmijmy nazwę angielską - Cassandra Crossing.

Akcja Cassandry... w większości rozgrywa się w pociągu mieszkalnym jadącym z Genewy do Sztokholmu na którego pokładzie przebywa tysiąc osób. Wśród pasażerów znajduje się cały przekrój filmowych postaci niezbędnych do zachwowania odpowiedniej ilości intryg i wątków. Mamy więc lekarza (Harris), jego byłą żonę (Loren), poszukiwanego przemytnika narkotyków i ćpuna (Sheen), ścigającego go agenta przebranego za księdza (O.J.Simpson), czy ocalałego z nazistowskich pogromów w Polsce Hermana Kaplana (Lee Strasberg, urodzony w 1901 roku na terenie dzisiejszej Polski). Zapowiada się niczym wariacja o Orient Expressie.

Kadr z filmu: Pasażerowie pociągu. Martin Sheen i Sophia Loren


Nie ujechawszy nawet połowy trasy okazuje się, że w pociągu wybucha epidemia nieznanej choroby. Szybko pada podejrzenie o dżumę płucną i zapada decyzja o natychmiastowej kwarantannie dla wszystkich pasażerów. Problem w tym, że podróżujący nie mogą opuścić pociągu gdyż każdy jest potencjalnie zarażony i trzeba zabezpieczyć cały skład. Rozpoczyna się więc gorączkowe szukanie rozwiązania problemu nie tylko na pokładzie pociągu ale również wśród władz. Owa "władza" jest reprezentowana przez pułkownika MacKenzie (Lancaster) piastującego rządy w fikcyjnym tworze o nazwie International Health Organization.

Kadr z filmu: Burt Lancaster i O.J.Simpson.


Niestety żadne z państw na linii Szwajcaria – Szwecja nie wyraża zgody na zatrzymanie pociągu i przyjęcie tysiąca ludzi zarażonych tajemniczą chorobą. Nie ma możliwości też aby pociąg dojechał do celu lub zawrócił. Podczas przejazdu przez Niemcy, w Norymberdze pociąg zostaje dokładnie zdezynfekowany przez specjalny oddział w skafandrach i profilaktycznie obity dechami co powoduje eskalacje paniki wśród pasażerów. Przerażeni ludzie dowiadują się, że trasa pociągu zostaje zmieniona i cały skład rusza do schowanej za Żelazną Kurtyną Polski.... Ruch ten można odczytać jako najprostszy sposóbna pozbycie się problemu z Zachodniego świata. Na ekranie nie zobaczymy rozmowy między głowami państw ani żadnych negocjacji. Widz dostaje poprostu informacje, że Polski rząd zgodził się na to na co nie zgodził się żaden inny kraj. Idąc dalej zrobił ze swojego podwórka wielką izolatkę czy nawet śmietnik Europy ryzykując tym samym zdrowie własnych obywateli. Mało tego! Z dialogu między wojskowymi w IHC wynika, że Polska przyjmie zarażeńców z otwartymi rękami ponieważ przypadkiem mają w Janowie przygotowany specjalny obóz, który może posłużyć jako uzdrowisko. I tutaj pojawia się tytułowa Cassandra czyli nieużywany od lat most stanowiący jedyną drogę do rzeczonego obozu. Polacy nie mogą dać gwarancji, że most wytrzyma pod ciężarem pociągu, ale jakby ci byli gotowi podjąć ryzyko to dają zielone światło i zapraszają na kwarantanne.

Kadry z filmu: Stacja kolejowa Krzemieniec (fikcyjna) oraz Kassandra przez "K"


Jakby w światowej popkulturze było mało sugestii współpracy Polaków z nazistami i promowania polskich obozów zagłady ów obóz przeznaczony na kwarantannę okazuje się byłym obozem koncentracyjnym. Polacy najwidoczniej zostawili ten relikt do czasów ówczesnych czekając na odpowiednią okazję. To, że wiele z podobnych miejsc zostało zachowanych po dziś dzień to fakt ale służą one jako muzea czy miejsca pamięci i nie przyjmuje się tam chorych, nawet w razie epidemii. W 2021 mogę tak śmiało powiedzieć. Czy twórcy tworząc film w którym Polacy mają do dyspozyji były obóz koncentracyjny gotowy do przyjęcia współczesnych pacjentów nie wysuwają dość mocnej sugestii, że my Polacy mamy coś wspólnego z Holokaustem? Owszem tak jest. Szczególnie, że ów obóz w Janowie jest fikcyjny, a conajmniej mija się z prawdą historyczną czy geograficzną. Położenie filmowego Janowa nie jest jasne mimo kilkukrotnego pokazywania go na mapie i najprawdopodobniej jest to zamierzony zabieg twórców. Jedna z map mówi nam o tym ,że Janów jest na południowy wschód od Krakowa, w okolicach Krosna, a druga wskazuje na okolice na południowy zachód od Krakowa, powiedzmy okolice Ustronia. Ta druga z nich wygląda jakby ją rekwizytor namalował w przerwie między ujęciami i ukazuje Żywiec w bliskim sąsiedztwie z Knurowem więc jestem skłonny zaufać tej pierwszej wskazującej na okolice Krosna. Problem w tym, że w tej okolicy nie ma nawet wsi o nazwie Janów, ani nie było żadnego obozu koncentracyjnego. Skąd więc pomysł na obóz w Janowie, którego nigdy nie było? Temat zagłady w Polsce uwypukla histeria jednego z bohaterów Hermana Kaplana (Strasberg), który na wieść o zmianie kursu na Janów w Polsce opowiada jak stracił tam całą rodzinę. Jego strach potęguje fakt, że jedzie w zabitym dechami pociągu, niczym bydło. Zero wzmianek o Niemcach, Nazistach czy kimkolwiek kto był za to odpowiedzialny. Są tylko powtarzające się Polska, obóz, kwarantanna, zdezelowany most.

Z kart historii dowiemy się również, że istniało coś takiego jak Janowski obóz, ale był on we Lwowie i był jedynie obozem tranzytowym, nie dokonywano w nim masowych mordów. Skoro mapy pokazane w filmie są z adekwatnych do produkcji filmu lat i uwzględniają Czechosłowację i Ukrainę to nie wiem skąd tutaj mowa o Polsce. Nie mam pojęcia co zaważyło o tym, że cała akcja ma miejsce na polskich ziemiach i tak często jest to w filmie podkreślane.

Konotacje Polaków z Niemcami są też podkreślone tym, że na moście Kassandry widać tabliczkę ostrzegawczą w języku polskim i niemieckim.

Kadr z filmu: Niemiecko-polska tabliczka na moście prowadzącym do obozu.


Im pociąg coraz bardziej zbliża się do Mostu Cassandry, emocje rosną. Pułkownik MacKenzie doskonale wie, że przejazd przez niego to wielkie ryzyko, ale oszukuje podróżujących twierdząc, że Polacy regularnie konserwują most mimo, że jest nieużywany, a na jego ostatni remont wydano więcej pieniędzy niż na jego budowę. Niestety nikt mu nie wierzy...i słusznie.

Kadr z filmu.


Most Cassandry w Polsce również nie istnieje. Kontrukcja, której makieta w finale filmu zawala się pod ciężarem pociągu to tak naprawdę żelazny wiadukt kolejowy zaprojektowany przez samego Gustawa Eiffel'a o nazwie Garabit we Francji (film jest koprodukcją Francji, Brytanii, Włoch i RFN). Jest faktycznie przejazdem kolejowym i dziś funkcjonuje wyłącznie jako atrakcja turystyczną. Poza samą destynacją w filmie nie pojawia się zbyt dużo polonizmów choć było na to dużo miejsca. Trasa pociągu mimo iż prowadzi z Norynbergi do fikcyjnego Janova powinna w dużej części prowadzić przez Czechosłowację, ale mimo to w jednej ze scen widać rzekomo polskie miasto Krzemieniec (które tak naprawdę jest na Ukrainie). Poza mapami i polskiej tabliczki z ostrzerzeniem na moście o Polsce nie ma nic.


W tym geograficznym galimatiasie jaki zafundowali nam tworcy filmu rola Polski sprowadza się wyłącznie do swego rodzaju wysypiska, miejsca gdzie nikt nie dba ani o dobro mieszkańców ani środowiska, miejsca w którym można zostawić wirusa i zapomnieć. Łatwość z jaką dowódcy dostają pozwolenie na wjazd do Polski stawia nasz peerelowski rząd w niezbyt pozytywnym świetle na arenie światowej. Konstrukcja filmu nie przez przypadek wytacza średnio subtelne insynuacje związków Polski z nazizmem i obozami koncentracyjnymi. Wygląda to jak zamierzony zabieg, a niestety za sprawą takich popularnych filmów takie przeświadczenie zakorzenia się mocniej w świadomości widzów z całego świata.




157 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie