• KapitanVideo

Niemiecka seks-depresja i Sylwester w Warszawie. [Silvester Countdown]

Silvester Countdown znany jest również pod alternatywnym tytułem In with the New. To pierwszy pełnometrażowy film Oskara Roehlera, młodego niemieckiego reżysera który w przeszłości zbierał doświadczenie jako scenarzysta - jest współtwórcą scenariusza choćby do antypolskiego Terror 2000: Intensivstation Deutschland w reżyserii Christopha Schlingensief'a (ten ostatni pojawia się też w epizodycznej roli w Silvester Countdown grając Polaka).

"Sylwestrowe odliczanie" to studencki film wyprodukowany za niewielkie pieniądze, nad którego fabułą nie ma się co dużo rozwodzić gdyż jest poprostu nudna i mimo parapsychologicznej otoczki nie jest w stanie porwać widza. Prócz ciekawie dobranej muzyki z motywem przewodnim w postaci utworu Sin with Sebastian - Shut up and sleep with Me nie znajdziemy tam nic ciekawego, ale warto wiedzieć o jego istnieniu gdyż bohaterowie filmu wybierają się na świętowanie Nowego Roku do Warszawy.

Kadry z filmu: Seks, narkotyki i on sam to coś co główny bohater lubi najbardziej.


Romeo i Julia (Rolf Peter Kahl i Marie Zielcke) to para młodych Niemców mieszkających w dużym lecz pustym, berlińskim mieszkaniu. Większość filmu to wizualny pokaz osobliwych aktów seksualnych dwójki napaleńców – odgrywanie różnych erotycznych scen, masturbacja czy nagie tańce w przebraniu indianina to tylko część ekranowych atrakcji.

Kadr z filmu: Romeo i Julia.


Ich relacje opierają się wyłącznie na cielesności przeplatanej głośnymi kłótniami, wyzwiskami i poniżaniem co wpędza ich związek w swego rodzaju seks-depresję. Pragną siebie ciałem lecz nienawidzą się duchem więc ich współżycie przypomina emocjonalny bałagan. Nie ma między nimi ani trochę prawdziwej miłości, jest tylko łóżkowa chemia. W ramach kolejnej seksualnej przygody i próby naprawienia związku wybierają się do Warszawy aby spędzić tam ostatnie dni grudnia i przywitać Nowy Rok. Krajobraz i pogoda jaką zastają w stolicy Polski każe twierdzić, że nie znajdują się w sąsiednim państwie lecz na odległym końcu świata, w innej strefie klimatycznej. Gdy wsiadali do pociągu w Berlinie, mieli rozpięte kurtki, ich twarze oświetlały promienie jesiennego słońca, a po dotarciu do Polski zastali środek zimy na którą nie byli przygotowani (cienkie ubrania, nieodpowiednie buty) co staje się przepowiednią niepowodzeń. Warszawska zima nie ma jednak nic wspólnego ze świątecznym klimatem i radosnym lepieniem bałwana – jest nieprzyjemna i odpychająca.

Kadry z filmu: Romeo i Julia w zamglonej i zabłoconej Warszawie.


Miejski śnieg to hałdy brudu zalegające na ulicach i plucha przez którą ciężko przejść nie brudząc sobie eleganckich niemieckich butów. Miasto sprawia wrażenie mrocznej, przeludnionej metropolii skąpanej we mgle. Ciekawie jest jednak zobaczyć te kilka ujęć Warszawy z końca lat 90-tych – widzimy tam jeszcze dozwolone reklamy papierosów i wszędobylskie polonezy, maluchy i żuki. Mamy okazję zobaczyć okolice ulicy Marszałkowskiej, Plac Konstytucji, podziemia obok Rotundy, warszawski Novotel, czy sexshopy na alei Jana Pawła II. Wśród miejskiego przepychu można zauważyć szyldy Plus GSM czy wielki plakat filmu Okup z Melem Gibsonem, który miał w tamtym czasie swoją premierę. Uważnemu widzowi nie umknie również melodia disco-polo puszczona w tle jednej z lokacji.

Kadr z filmu: Wyjście z podziemi pod Rotundą. W tle warszawski Novotel.


Odwiedzanie kolejnych lokacji poprzeplatane jest wymianą śliny w obskurnych bramach wyściełanych graffittii i poobdzieranymi ogłoszeniami. Nocne wojaże po szemranych spelunach Warszawy wyłącznie pogłębiają napięcie między kochankami, a o terapeutycznym wpływie ich wypadu nie ma mowy. Miasto ma dla nich do zaoferowania wyłącznie pułapki. Kłócą się nawet wtedy gdy razem postanawiają iść do burdeliku by pooglądać (a także wziąć udział) w erotycznym przedstawieniu za weneckim lustrem.

Podróż taksówką również kończy się dla nich nie najlepiej. Pierwszy kierowca nie zna języka i nie mogą się z nim dogadać. Jest tak wystraszony hałaśliwych Niemców (naćpanych), że wypuszcza pasażerów w pierwszym lepszym miejscu bez pobrania opłaty. Drugi z kolei okazuje się jego przeciwnym biegunem. Widząc obcokrajowców posiadających gotówkę odrazu włącza tryb cwaniaka i złodzieja. Usypia czujność zagubionych Niemców, twierdząc, że zna język niemiecki po czym wyciąga ze schowka pistolet i okrada ich ze wszystkich pieniędzy. Pozostawieni po środku niczego, zrezygnowani i spłukani postanawiają odnaleźć drogę przez błota i śniegi Warszawy by móc wrócić do Berlina. Po powrocie do domu dochodzą do wniosku, że ich “terapeutyczny” wyjazd nie zdał egzaminu, a ich związek nie został uleczony. Wielkie oczekiwania wobec tak smutnego i szarego miasta jakim została przedstawiona Warszawa spotkało się z wielkim rozczarowaniem i w efekcie z rozstaniem kochanków. Happy Endu niestety brak.

Kadry z filmu: Psychopatyczny taksówkarz z bronią i ciemna strona miasta.


Pamiętajmy więc, że Warszawa to nie najlepsze miejsce na miłosne sanatorium! Film jest jednym z wielu, które wtórnie przedstawiają Warszawę jako siedlisko kombinatorów, oszustów i złodzei, a także jako miejsce gdzie można dostać po pysku, potańczyć w klubie i przede wszystkim odwiedzić średnio przyzwoity burdelik z polskimi pracownicami. Podobny wizerunek naszej stolicy jest przedstawiany w kinie od wielu dekad aż do dzisiaj gdzie warto wymienić choćby filmy Pan Arkadin (1955), Noc generałów (1967), Anioł śmierci (1994), Biały Kruk (1998), Poza zasięgiem (2004) czy American Assasin (2017).


Tak czy siak - szczęśliwego Nowego Roku!


72 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie