• KapitanVideo

Polskie motywy w świecie Jamesa Bonda

Zaktualizowano: 3 paź 2021

Długo wyczekiwana i kilkukrotnie przekładana premiera 25-ego filmu o przygodach Jamesa Bonda natchnęła mnie do napisania tekstu o jego związkach z Polską i choć na pierwszy rzut oka nie ma czego szukać bo Polska jako kraj jest przez Bonda skutecznie omijana (odwiedzał za to naszych sąsiadów: Niemcy, Czechy, Słowację i Rosję) to okazuje się, że jest ich całkiem sporo. Polskie motywy zawarte w serii można podzielić na dwie grupy - takie o których możemy się dowiedzieć oglądając film i takie o których nie dowiemy się z ekranu. Niektóre z nich są tak subtelne, że ciężko je zauważyć przez co pozostaną zaledwie ciekawostką dla miłośników 007, a inne zaś mają swe korzenie w literackim pierwowzorze oraz życiu jego autora, Iana Fleminga.

Fragment plakatu promującego No Time To Die.


Polacy lub osoby polskiego pochodzenia kilkukrotnie znajdowali się na liście płac filmowych produkcji o najsłynniejszym agencie specjalnym. Warto tutaj wymienić Władysława Sheybala (występującego po emigracji jako Vladek), który wcielił się w postać Kronsteena, szachowego arcymistrza w Pozdrowieniach z Rosji (From Russia with Love, 1963) oraz Izabellę Scorupco wcielającą się w Natalyę Fiodorowną, dziewczynę Bonda w Goldeneye (1995). Niestety narodowość Kronsteena nie została w żaden sposób potwierdzona na ekranie, a Natalya jest stuprocentową Rosjanką. Scorupco nie była też pierwszą aktorką o polskich korzeniach, która wcieliła się w dziewczynę Bonda. Jako pierwszą można uznać Jane Seymour w Żyj i pozwól umrzeć (Live and Let Die, 1973), której dziadek był żydem z Płocka. Vladek Sheybal zagrał również rólkę epizodyczną w nieoficjalnej wersji Casino Royale (1967) roku do którego scenariusz częściowo napisał młody Woody Allen. Możemy się też pochwalić wkładem technicznym do produkcji filmów o Bondzie - operatorem kamery przy 24-tym filmie Spectre (2015) był Polak, Łukasz Bielan. Należy jednak uczciwie przyznać, że cała jego edukacja i zdobywanie doświadczenia miały miejsce już za oceanem więc….no fajnie. Pozostawmy jednak konotacje ekip filmowych z Polską i przejdźmy do tego co możemy zobaczyć na ekranie.

Kadr z filmu Pozdrowienia z Rosji: Vladek Scheybal jako Kronsteen.


W Operacji Piorun (Thunderball, 1965) czyli czwartej misji Bonda w interpretacji Sean’a Connery’ego przyszłość świata jest zagrożona po przejęciu głowic nuklearnych przez członka SPECTRE, Emilio Largo (Adolfo Celi). Jego złowieszczy plan jest wspierany przez polskiego naukowca Władysława Kutza, który zdaje się nie być zadowolony ze współpracy ze złolem, ale bajońskie sumy nie dają mu wyboru. W jego postać wcielił się urodzony w czeskiej Pradze aktor, George Pravda.

Fajne te nowe zabawki Kutz.
Ciekawe zabezpieczenia....
Wielki Władysław Kutz poradzi sobie z każdym.
Łatwiej mi sie pracowało w laboratorium w Warszawie.
Pański udział będzie równowartością ilu nagród Nobla?

Kadr z filmu: Polak na usługach głównego antagonisty.


W Moonraker (1979), jedenastym filmie o przygodach Bonda jego głównym przeciwnikiem jest Hugo Drax grany przez Michael’a Lonsdale’a, który podczas wspólnego spotkania odgrywa na fortepianie Preludium Deszczowe skomponowane przez Fryderyk Chopina. Ten dość mocno ukryty polonizm nie jest jednak pierwszym, który połączyłby polskiego kompozytora z uniwersum Agenta Jej Królewskiej Mości. Utwór Chopina pojawił się na długo przed Moonrakerem i nie mowa tu o Casino Royale z 1967 roku Ba!. Pojawił się na długo przed powstaniem pierwszej kinowej ekranizacji przygód Bonda czyli Doctora No (1962). Trzeci odcinek amerykańskiego serialu z lat 1954-1957 pt. Climax przedstawia pierwszą ekranową historię Casino Royale gdzie w rolę agenta 007 wcielił się Barry Nelson, a chopinowskie preludium posłużyło jako tarczę antypodsłuchową. Utwór Chopina odtworzony na adapterze o odpowiedniej mocy uniemożliwił podsłuchanie rozmowy Bonda z Vesper Lynd. Utwór Chopina pojawił się również w oprawie muzycznej do Szpieg, który mnie kochał (Spy who Loved Me, 1977) gdzie użyto Nokturn Des-dur op. 27 nr 2.

Kadr z serialu Climax!: Barry Nelson jako pierwszy ekranowy James Bond

W dwunastym filmie o Jamesie Bondzie Tylko dla twoich oczu (For your eyes only, 1981) w finałowych scenach możemy zobaczyć lądowanie helikoptera generała Gogola (Waltera Gotella) w malowniczym paśmie górskim, Greckich Meteorach gdzie dochodzi do zniweczenia planów zła przez Jamesa Bonda (Roger Moore). Owym helikopterem jest MI-2, śmigłowiec zaprojektowany przez Rosjanina Michaiła Mila lecz produkowany wyłącznie w Polsce, w Świdniku. Nazywany pieszczotliwie przez pilotów “czajniczkiem” helikopter zjawił się na planie za sprawą firmy Helicopter Hire Ltd. która szukała maszyny zza Żelaznej Kurtyny, nie przypominającej z wyglądu tych produkowanych na zachodzie. Z pomocą przyszedł PZL Świdnik dostarczając z Warszawy model na plan filmowy, który był pilotowany przez Polaka Czesław Dyzma (uwzględniony z napisach końcowych jako Czeslav) w asyście mechanika Stanisława Porębskiego. Polski pilot jest nawet widoczny przez ułamek sekundy na ekranie za to więcej uwagi w obiektywie kamery skradło samo logo PZL Świdnik. Co ciekawe ten sam model maszyny możemy zobaczyć w kilku polskich produkcjach takich jak Miś, Zmiennicy czy 07 zgłoś się. Nie zmienia to jednak faktu, że występ w serii o najsłynniejszym agencie pozostanie póki co największym filmowym wyczynem tego modelu.

Kadr z filmu Tylko dla twoich oczu: Logo PZL Świdnik.


Piętnasty film z serii czyli “W obliczu śmierci (The Living Daylights, 1987) z debiutującym Timothy’m Daltonem w roli głównej przyniósł aż dwa lecz drobne polskie motywy, a ich przyczyną jest osadzenie miejsca akcji w Bratysławie. Pierwszy jaki możemy zobaczyć to mapa Europy środkowo-wschodniej umieszczoną w maszynowni rurociągu transsyberyjskiego ze skąpo rozmieszczonymi nazwami miast. Wśród nich widoczne są wschodnie Niemcy oraz Polska z oznaczonym Wrocławiem jako jedynym widocznym, polskim miastem.

Kadr z filmu W obliczu śmierci


W dalszej części filmu widzimy Jamesa Bonda posługującego się fałszywym paszportem. Podczas kontroli, na zbliżeniu widać, że jego przybranym nazwiskiem jest Jerzy Bondov. Imię to nie występuje w tej formie w żadnym innym kraju niż Polska, a u naszych południowych sąsiadów brzmi ono Jiri. Być może jest to przypadek, ale można też spekulować czy podrabianiem dokumentów nie zajęli się Polacy.

Kadr z filmu W obliczu śmieci: Podrabiane dokumenty James Bonda.


Powracając jeszcze do map jako takich to w Ośmierniczce (Octopussy, 1983) również pojawiła się mapa prezentująca uzbrojenie ZSRR rozstawione wzdłuż granicy polsko-niemieckiej, w Czechosłowacji i wzdłuż granicy polsko-rosyjskiej co w efekcie wygląda jak plan kolejnego rozbioru Polski.

Kadr z filmu Ośmiorniczka


Jak wiadomo James Bond to szybkie samochody, drogie garnitury, jeszcze droższe zegarki i alkohol z najwyższej półki. Ulubionym drinkiem agenta jest Vesper Martini, wstrząśnięte, niezmieszane podawane w każdym filmie. Na każdy film przypada 12 jednostek alkoholu spożytego przez głównego bohatera. Jak wskazuje Newsweek najmniej pijącymi agentami w filmowej historii franczyzy byli George Lazenby i Timothy Dalton, a najwięcej Roger Moore i Daniel Craig. Ten ostatni zamienił nawet drinka składającego się z Ginu, likieru na bazie wina i wódki na czystą wódkę marki Belvedere. Miało to miejsce w filmie Spectre (2015), które swoją drogą stało się jedną wielką reklamą wielu innych marek. Butelka produkowanego w Żyrardowie (lecz należącą do francuskiego koncernu LVMH) trunku znalazła się w rękach Bonda w litrowej butelce. Wraz pojawieniem się Belvedera na ekranie, agent 007 zapomniał o kulturze picia alkoholu, której dotąd przestrzegał, pijąc go prosto z butelki. W książkach Ian Fleming zaznaczył również, że agent 007 preferuje wódkę z naszych stron.


Bond poczuł pewną ulgę. Najwyraźniej to całe przedstawienie nie deprymowało dziewczyny tak bardzi, jak się spodziewał. "A ja poproszę wódkę z wermutem i cytryną. Proszę dobrze zamieszać. I wolałbym wódkę polską albo rosyjską". Powściągliwy uśmiech rozciągnął się nieco.

Fragment Doktora No. w przełożeniu Hieronima Mistrzyckiego

Kadr z filmu Spectre: James Bond i flaszka Belvedere.


Przejdźmy teraz do nawiązań do Polski, których nie zobaczymy (ani nie usłyszymy) w serii filmów. Autor oryginału Ian Fleming nadał głównemu antagoniście swej historii polskie korzenie. Przewodniczący organizacji Spectre, Ernst Stavro Blofeld urodził się w 1908 roku w małej rybackiej mieścinie o nazwie Gdingen czyli dzisiejszej Gdynii. Tam też spędził dzieciństwo by w przyszłości ruszyć w głąb kraju, do stolicy Polski i ukończyć Uniwersytet Warszawski oraz Politechnikę. Jego droga na szczyt zła prowadziła przez Ministerstwo Łączności w Polsce, współpracę z Nazistami w Niemczech aż do czasu gdy osiadł w Turcji skąd kieruje międzynarodową organizacją. Jego przeszłość i pochodzenie zostało opisane przez Fleminga w Operacji Piorun jednak nie zostało podkreślone w żadnym z filmów serii. Nie ma możliwości aby widz nie czytający książki mógł skojarzyć go jakkolwiek z Polską. Pechowo, nie wskazuje na to nawet imię antagonisty, które nadała mu matka - Greczynka. Swoją drogą polsko-grecka rodzina w Gdynii z początku XXw. brzmi dość egzotycznie, ale tak właśnie to wyglądało to w wyobraźni Fleminga.

Telly Savalas jako Ernst Stavro Blofeld


Kolejnym polskim śladem w świecie Jamesa Bonda o którym nie dowiemy się z ekranu jest pierwsza dziewczyna głównego bohatera, Vesper Lynd, której pierwowzorem była polska agentka tajnych służb brytyjskich Krystyna Skarbek. Jej postać pojawia się w filmowym uniwersum trzykrotnie, zagrały ją kolejno Linda Christian we wspomnianej już wcześniej adaptacji Casino Royale z 1954 roku, następnie Ursula Andress w nieoficjalnej parodii Casino Royale z 1967 roku oraz Eva Green w oficjalnym już Casino Royale z 2006 roku. Andress była też dziewczyną Bonda w pierwszym oficjalnym filmie Doctor No. Jak to się stało, że postać kochanki Bonda została stworzona na podstawie życiorysu prawdziwej osoby? Ian Fleming spotkał ją na swej drodze podczas własnych doświadczeń jako agent związany z brytyjskim wywiadem. Skarbek była w SOE i SIS (Special Operations Executive, Secret Intelligence Service) czyli tajnych agencjach rządowych działających na rzecz Wielkiej Brytanii jednak warto zaznaczyć , że poznali się już po demobilizacji.

Krystyna Skarbek / źródło: intro.media

Ostatnią z polskich cegiełek, których nie zobaczymy na ekranie jest motyw motoryzacyjny. Podczas całej agentury James Bond poruszał się wieloma, często zmodyfikowanymi, ale niezmiennie luksusowymi samochodami. Mimo iż w pierwowzorze jeździł Bentleyem to na ekranie pojawiał się Sunbeam Alpine, BMW (Z3, Z8, 750i L), Lotus Esprit, Ford Mustang Mach 1, Jaguar XKR, Toyta 2000GT, AMC Hornet i kilka innych, ciekawych aut. Ulubioną jednak marką, i najczęściej używaną przez ekranowego agenta pozostaje Aston Martin. Był model Vanquish (Śmierć nadejdzie jutro), DB10 (Spectre), DBS ( Casino Royale, Quantum of Solace), V8 Vintage (W obliczu śmierci) czy najpopularniejszy model DB5. Silniki do dwóch ostatnich modeli zostały zaprojektowane przez polskiego inżyniera Tadeusza Marka, urodzonego w Krakowie. Stworzył on 6-cylindrowy, rzędowy silnik o pojemności 3,7 l i mocy 240KM montowany w modelu wyścigowym DBR2 oraz silnik V8 o poj. 5,3l zaprojektowany w 1968 r. do modelu V8 Vantage. Model DB5 po raz pierwszy pojawił się w Goldfingerze z 1964 roku z główną rolą Sean’a Connery’ego. To jednak nie wszystko. Istnienie tej marki prawdopodobnie byłoby przerwane w 1920 roku kiedy to współnik Lionela Martina wycofał się z interesu i firma zaczęła popadać w kłopoty finansowe. Z pomocą przybył konstruktor, kierowca rajdowy i filantrop polskiego pochodzenia hrabia Louis Zborowski, który nie dość, że podreperował finanse firmy to w przyszłości startował w wyścigach właśnie pod szyldem Martina.

Konstruktor silników Tadeusz Marek / źródło: wikipedia.pl


Powyższy wkład Polaków w powstawanie Bonda nie kreśli w żadnym razie wizerunku naszego kraju, ani nie promuje go na żadnym polu. Inspiracje tworzenia postaci przez Iana Fleminga nie są widoczne na ekranie i mogą pozostać co najwyżej ciekawostką na fanów serii i konomaniaków. Polscy aktorzy występujący w filmach z serii o Bondzie, nie wcielali się w ekranowych Polaków więc w żadnym stopniu nie reprezentowali naszego kraju, a pracownicy techniczni są wymienieni wyłącznie na końcu listy płac. Nawet silnik samochodu skonstruowany przez Polaka jest przecież schowany pod maską. Czy najnowsza odsłona Bonda wzmocni ilość polskich smaczków w serii? Zobaczymy!


źródła:


Doctor No - książka, imdb.com, aviation24.pl, newsweek.pl, thejamesbonddossier.com












4776 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie