• RobertRawski

Niemiecki StreetArt w Polsce [Wholetrain]

Zaktualizowano: 26 maj


Wholetrain to niemiecki film z 2006 roku, który fabularnie z Polską nie ma nic wspólnego, ale są w nim ujęcia, których twórcy nie mogli wykonać u siebie, w Niemczech. Dlatego też finał rozgrywa się w naszj pięknej stolicy!

Kadr z filmu: Ekipa niemieckich graficiarzy


Pojęcie Wholetrain to określenie, które w slangu środowiska graficiarzy oznacza największą zdobycz - pomalowanie sprayem całego pociągu i każdy uliczny artysta, który tego dokona ma miejsce w panteonie gwiazd streetartu. W Polsce film był dystrybuowany jednak pod przetłumaczonym tytułem Graficiarze.

Kadr z filmu: Główni bohaterowie


Reżyser filmu, Florian Gaag zaprasza nas więc do świata wielkomiejskiej młodzieży zafascynowanej kulturą malowania graffitti, której każdy dzień przynosi kolejne, poważne problemy - kradzieże, narkotyki i ucieczki przed policją. Taka życiowa pasja to same kłopoty, ale jak to bywa z zajawkami - jest to dla nich sprawa nadrzędna. Dydaktyczny ton filmu ma się tu jednak ścierać z anarchią i młodzieżowym sznytem podsyconym teledyskowym montażem i świetnie dobraną muzyką ( z resztą część beatów została stworzona przez samego reżysera.

Czterech głównych bohaterów każdego dnia stara się stworzyć coś nowego, aby zabłysnąć w tym hermetycznym światku. Tagi, szczególnie w tych spektakularnych i dobrze widocznych miejscach to dla nich swoista reklama oraz powód do szacunku. Buntownicze pokolenie chce krzyczeć sprayem, zostawiając w miejskiej przestrzeni kolorowe przekazy i zaszyfrowane ksywki posuwając się coraz dalej.

Kadr z filmu: Scena z tagowaniem miasta


Największym kąskiem dla młodocianych wandali są pociągi - pozostawione na nich tagi, podróżują po kraju i jeszcze bardziej przyciągają uwagę, budując ich pozycje. Gdy na ich rewiże pojawia się konkurencyjna ekipa, rywalizacja o coraz lepsze miejscówki do malowania zaostrza się z dnia na dzień. Chłopcy każdego dnia ryzykują zdrowiem i życiem na wolności byle tylko pozostać na topie w swojej okolicy. Finał filmu, a co za tym idzie najbardziej spektakularne ujęcia zostały sfilmowane w formie kilkuminutowej sekwencji dokumentującej zjawisko powstawania graffiti "na nielegalu". Zuchwali młodzianie wychodzą na miasto odpalając wrotki na maksa - tagują przestrzeń miejską w biały dzień nie przejmując się ani służbami miejskimi, ani przechodniami. Zamalowanie całego składu pociągowego sprayem na wszystkie kolory tęczy wydaje się niemałym wyczynem i sporym problemem dla samych kolei, ale życie na krawędzi prawa to ich klimat i nic nie może ich powstrzymać, nawet tragiczna śmierć jednego z nich.

Kadr z filmu


Sceny dewastacji miasta były dla reżysera najbardziej problematyczne przez wszelkie pozwolenia ponieważ nikt w Niemczech nie chciał się zgodzić na niszczenie pociągów oraz miasta na potrzeby filmu. Jak przynał na konferencji prasowej, w Polsce koszty przedsięwzięcia były dużo niższe i mógł sfotografować już pomalowane pociągi, ponieważ w tamtych latach kultura malowania pociągów przeżywała złoty okres. Dlatego też skorzystał z tej możliwości i zrealizował te sceny w sercu Warszawy, ale warto zauważyć, że mimo iż pomalowane na potrzeby filmu wagony zostały od razu wyczyszczone, to ujęcia tagowania przystanków i budynków w biały dzień, przy obecności ludzi zostały zrealizowane raczej bez żadnej zgody.

Kadr z filmu: Pomalowany pociąg na warszawskim Powiślu


Z jednej strony w fabule nie ma słowa o podróży do Polski, dla widza jest to wciąż to samo miasto, a z drugiej twórcy ani trochę nie postarali się, aby zatuszować podmianę lokacji. Zrobili wręcz przeciwnie zamieszczając ujęcia stolicy wraz z jej łatwo rozpoznawalnymi punktami, sugerując tym samym widzowi, że w Polsce można robić wszystko co się zechce. Oczywiście widzowi, który zauważy, że to w ogóle Warszawa - w przeciwnym wypadku, nie ma tematu. Dla tego, który jednak zauważy, stanie się jasne, że malowanie po murach jest w Polsce dużo bezpieczniejsze. Tutaj nikt nie ściga writerów przy każdej możliwej okazji jak to było w niemieckich plenerach, a i przechodnie zdają się być znieczuleni na kolejny wrzut malowany tuż obok nich. Mogą więc działać nawet w biały dzień.

Kadr z filmu: Pomalowany pociąg na moście średnicowym w Warszawie.


W finale filmu zobaczymy między innymi kilka ujęć Ochoty, Dworca Centralnego oraz Powiśla wraz ze stacją kolejową, Aleje Jerozolimskie, węzły pod Mostem Poniatowskiego, czy Linię Średnicową. Wszystkie pociągi, które się tam pojawiają są w całości pokryte graffiti, a wśród nich można zauważyć wyprodukowane we Wrocławiu tabory EN57-1918 i EN57-1935 nazywane w żargonie kolejowym....kibelkiem.

Kadr z filmu: Pociąg na Dworcu Centralnym


Co ciekawe inną polską lokomotywę typu SM42 produkowaną w Chrzanowie, widać podczas sceny pojedynku w przygodowym filmie Klejnot Nilu z 1985 roku z Michaelem Douglasem, Kathlyn Turner i Dannym DeVito.


źródła:

imdb.com

http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=18418&Wydanie=585

https://pl.misc.kolej.narkive.com/okkRVcUT/wholetrain-czyli-o-graffiti-na-polskich-poci-gach



622 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie