• RobertRawski

Mistrz surrealizmu i jego filmowy Gdańsk [Złodziej tęczy]

Zaktualizowano: 7 kwi 2021

Filmowych pocztówek Gdańska było wiele w historii kinematografii, ale najpiękniejszą z nich stworzył chilijski surrealista - filmowiec Alejandro Jodorowsky. Mowa o filmie Złodziej Tęczy z 1990 roku. Pojawienie się tak znanego reżysera w Gdańsku było nie lada wydarzeniem, szczególnie, że w obsadzie pojawiają się takie ówczesne gwiazdy jak Omar Sharriff, Christopher Lee czy Peter O'Toole. Niestety tylko pierwszy z nich brał udział w scenach nagrywanych w Trójmieście - Lee pojawił się w kilku scenach nagranych w studio, a Petera O'Toola zastąpił dubler.

Alejandro Yodorowsky / źródło: fineartamerica.com


Podczas wielu ujęć prezentujących życie miejskie patrzymy na polskich statystów, którzy tłumnie wzięli udział w projekcie. Wynagrodzenie wynosiło ponoć sto tysięcy złotych (przed denominacją) co w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze daje dziesięć złotych, ale i tak nie brakowało chętnych. Młodocianych statystów dosłownie łowiono z placów zabaw i z lekcji w pobliskich szkołach.


Kadry z filmu / Gdański Żuraw i Omar Shariff wychodzący z gdańskich kanałów.


Złodziej tęczy to surrealistyczna opowieść o pewnym bogatym ekscentryku, księciu Meleagre (O'Toole) który porzuca przepych i postanawia żyć na ulicy. Trafia do Gdańska, który niestety nie jest przedstawiony jako Gdańsk tylko jako bliżej niesprecywane, europejskie miasto portowe. Wszelkie ślady polskości naturalnie występujące w miejskim pejzażu były skrzętnie ukryte, a kraj w którym dzieje się akcja pozostaje zagadką. Brak polskich szyldów czy jakichkolwiek reklam może dziwić jednak pamiętajmy, że na przełomie lat 80tych i 90tych wieszanie bilboardów nie było jeszcze w Polsce powszechne tak więc scenografowie czy rekwizytorzy nie mieli z tym większych problemów. Jedyne ślady polskości jakich można się doszukać to dwóch polskich policjantów i fragment szyldu na dwrcu kolejowym Gdańsk Główny. Społeczność zamieszkująca tajemnicze miasto również nie zdradza ich narodowści. Na straganie można dojrzeć niemieckie gazety, przechodnie rozmawiają po rosyjsku a główny kompan księcia Meleagre ma na imię Dima (Shariff). Dima jest włóczęgą i złodziejem, który w portowym miasteczku czuje się jak ryba w wodzie.

Kadry z filmu ukazujące Gdańsk.


Malowniczo skadrowany Gdańsk wygląda tajemniczo, brudno i podejrzanie. Jest pełen straganów na których kupczy podejrzane cwaniactwo w dziwnych strojach. Na każdej z ulic tłoczą się żebracy, zbiry, złodzieje i prostytutki, a w każdym zaułku śpią pijani kloszardzi. Wśród nich są karły ,olbrzymy i cały wachlarz osobowości tworzących swego rodzaju pochód dziwolągów przechadzających się Długim Pobrzeżem. Film otwiera scena na Wyspie Spichrzów z ekspozycją na Bramę Żuraw, która to pokazywana jest wielokrotnie podczas seansu. W ogóle duża część akcji dzieje się w okolicach ujścia Motławy. Dima i książe Meleagre urządzili sobie rezydencję w miejskich kanałach do których dostają się przez właz na ulicy Wartkiej i Mariackiej. Można też zauważyć Zieloną Bramę oraz reprezentacyjną ulicę Gdańska Długi Targ.


Kadr z filmu / Omar Sharif po wyjściu z kanałów na Długim Targu.


Sceną kulminacyjną filmu jest gigantyczna ulewa nawiedzająca miasto przez co wszyscy mieszkańcy wraz z Dimą tlumnie uciekają na Dworzec Główny w Gdańsku który widać na tyle długo, że można się mu przyjżeć. Co ciekawe po schronieniu się we wnętrzu gmachu dworca widzimy tłum ale na dworcu.... w Gdynii. Taka mistyfikacja, niewykrywalna dla nie-polskiego widza wpisuje się jednak w surrealistyczny klimat jaki zafundował nam chilijski reżyser awangardowy Alejandro Jodorowsky.


Kadr z filmu / Dworzec główny w Gdańsku


Zważywszy na to, że owy surrealizm lokacyjny istnieje w tym filmie tylko dla nas, Polaków, możemy wybaczyć Jodorowsky'emu fakt że chwilę po opisanej ulewie w Gdańsku, Dima spaceruje z psem po molo....w Sopocie, co jest ostatnim ujęciem całego filmu. Złodziej tęczy jest oceniany zarówno przez krytyków jak i przez samego reżysera za najgorszy film w jego karierze. Nie zmienia to jednak faktu, że fajnie jest zobaczyć polskie miasto tak klimatycznie sportretowane przez tak znakomitego artystę. Swoją drogą warto wspomnieć, że jego pełne nazwisko tj. Jodorowsky Prullansky a drugi człon nazwiska to pozostałość po jego przodkach, którzy byli Żydami z Ukrainy.


Ostatni kadr z filmu zrealizowany na sopockim molo


źródła: rozrywka.trojmiasto.pl imdb.com ,fineartamerica.com


58 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie