• RobertRawski

Japonia na ratunek polskim dzieciom! [Jesień w Warszawie]

Zaktualizowano: 17 maj


Przy okazji obecnej sytuacji na Ukrainie i coraz śmielszych, negatywnych głosów dotyczących pomocy naszym sąsiadom postanowiłem poszukać filmowego przykładu, który przedstawiłby sytuacje odwrotną czyli taką gdzie to my Polacy byliśmy przyjmowani w potrzebie. Polacy są rozrzuceni po całym świecie, więc filmowych portretów polskich imigrantów jest całkiem sporo, ale większość z nich dotyczy najpopularniejszych kierunków, czyli wszelkich zakątków Ameryki Północnej czy Niemiec, a należy pamiętać, że wichry wojen (i nie tylko) rozsiewały nas również w dużo bardziej egzotyczne kierunki jak Iran, Turcja, Indie czy odległa Japonia. To właśnie ostatnie z wymienionych państw będzie bohaterem poniższego tekstu.

źródło: wikipedia.pl - Polacy znaleźli pomoc na drugim krańcu świata


Japoński film telewizyjny Jesień w Warszawie (Warushawa no-aki, 2003) w reżyserii Hiroki Hayashi to film wyjątkowy z kilku powodów. Po pierwsze, dotyka polskich spraw co jest w japońskim kinie niesłychaną rzadkością (jeśli nie liczyć wzmianek o uwielbianym przez nich Fryderyku Chopinie). Po drugie jest oparty na prawdziwych wydarzeniach i opowiada o mało eksploatowanych przez kino kartach historii Polski, a mianowicie o syberyjskich sierotach, które po Pierwszej Wojnie Światowej wróciły do Polski dzięki akcji humanitarnej Japonii. Temat ten był przez wiele lat pomijany w podręcznikach do historii przez rosyjską cenzurę przez co dla wielu widzów taki tytuł może okazać się wielką niespodzianką. I po trzecie w filmie tym wystąpiło kilku Polaków (głównie młodocianych amatorów) dzięki czemu usłyszymy wiele polskich dialogów, a nawet polską piosenkę! Co ciekawe w internecie jest bardzo mało informacji na temat samej produkcji czy obsady, a wydanie DVD jest białym krukiem. Jedyną kopią jaką możemy zobaczyć to ta z emisji w TVP1 z 2006 roku (z polskim lektorem i japońskimi napisami, dostępna na platformie YouTube).

Okładki DVD do filmu


Podczas masowych emigracji z ziem polskich w drugiej połowie XIX duża część Polaków kierowała się na zachód. Miejscem do poprawy życia wybierali często Rosję, a nawet jej najtrudniejsze do zamieszkania tereny. Kierowali się tam głównie wykwalifikowani fachowcy szukający zatrudnienia przy budowie kolei transsyberyjskiej zabierając ze sobą całe rodziny i wszystko co mają. Wespół z zesłańcami, przesiedleńcami z Kongresówki stworzyli na rosyjskim dalekim wschodzie wręcz potężna Polonię, która całkiem nieźle się tam urządziła. Mowa tutaj o 50 tysiącach naszych rodaków z czego 5 tysięcy stanowiły dzieci. Były polskie szkoły, sklepy i kościoły. Poszukujący lepszego życia Polacy nie wiedzieli, że wraz z nadchodzącym zakończeniem I Wojny Światowej znajdą się w geopolitycznej pułapce bez wyjścia. I tak jak rok 1918 był w Polsce powodem do świętowania odzyskania niepodległości, tak dla Polaków na dalekiej obczyźnie oznaczało początek koszmaru. W tym samym czasie w Rosji wybuchła rewolucja i obalono carat, a ludnością targała anarchia przez co zapanował powszechny głód i nędza. Dorośli Polacy masowo ginęli wciągnięci w wojnę domową, a się działo z ich dziećmi? Dziećmi pozostawionymi na Sybirze? Polska przyciskana przez bolszewików nie miała jak pomóc, a ich powrót na piechotę był niemożliwy. Historię blisko ośmiu setek osieroconych dzieci, które wróciły do Polski opowiada właśnie film Jesień w Warszawie. Jest w nim kilka małych rozbieżności w liczbach i datach względem tego co można wyczytać w fachowych opracowaniach, a część postaci jest fikcyjna, ale należy podchodzić do filmu jako do opartego na faktach.

Kadr z filmu: Japoński klasztor przebudowany na sierociniec


Akcja filmu rozpoczyna się w czerwcu 1920 roku roku kiedy to w Tokyo dochodzi do spotkania prezesa japońskiego Czerwonego Krzyża z przewodniczącą Polskiego Komitetu Ratunkowego, Anną Bielkiewicz (w tej roli polska aktorka Anna Romantowska). Rozmowa jest prowadzona przy pomocy tłumaczy dzięki czemu opis całej sytuacji oraz błagania Anny Bielkiewicz usłyszymy w języku polskim, a jako, że w tym czasie Japonia nie wycofała jeszcze wojsk z Rosji i dopiero co nawiązała polityczne relacje z odradzającą się Polską, zgoda na pomoc nastąpiła natychmiastowo.

Kadry z filmu: Anna Bielewicz i Prezes Japońskiego Czerwonego Krzyża


Plan był taki aby przetransportować drogą morską zagłodzone dzieciaki z Sybiru do Japonii na czas rekonwalescencji by potem przez Stany Zjednoczone mogły wrócić do Polski. Już w przeciągu kilkunastu miesięcy od spotkania w Tokio wszystkie te, które przeżyły znajdywały się już w Japonii gdzie czekała na nich wykwalifikowana kadra pediatrów i pielęgniarek. Japonia solidnie przygotowała się do tej misji humanitarnej - na ich potrzeby przeorganizowano klasztory oraz zbudowano place zabaw by ztraumatyzowanym dzieciom niczego nie zabrakło. Lwia część filmu skupia się na grupce dzieciaków, które trafiły do sierocińca gdzie pracuje Yoko (Yuko Takeuchi). Sceny te zostały zrealizowane głównie w Otaru na wyspie Hokkaido.

Kadry z filmu: Pełna empatii personel sierocińca


Przybyciu sierot na wyspę towarzyszy przedłużona scena przemarszu kulawych, przemarzniętych dzieciaków o śniadych twarzach, trzymających flagi japońskie, polskie i z emblematem czerwonego krzyża. Na ten widok Aoki Yoko pęka serce i od tej pory z całych sił będzie starała się stworzyć im godne warunki życia. Jej największą uwagę wzbudza dziesięcioletni Kamil, który za sprawą przeżytych traum przestał mówić. Został znaleziony nad zwłokami swojej matki, przed niewiele starszą od siebie Karolinę, która równiesz trafiła pod kuratelę Aoki. Kolejne minuty seansu spędzamy na oglądaniu międzykulturowych i językowych barier, które szybko są przełamywane zarówno przez stronę polską jak i japońską. Polskie dzieci uczą się japońskich zwrotów, a japońscy opiekunowie i lekarze polskich. Rekonwalescencja przebiega pomyślnie, a dzieciaki wracają do życia. Na ich twarzach pojwiają się uśmiechy, a Kamil zaczyna mówić. Okazuje się, że nazywa się Lew Kaczyński, a imię Kamil wymyśliła mu Karolina.

Kadr z filmu: Młodociany Kamil / Lew


Gdy powoli mogą wypatrywać na horyzoncie statku którym popłyną do Stanów w głowie Lwa pojawiają się wątpliwości. Czy on naprawde chce jechać do kraju, którego zupełnie nie zna? Kraju w którym dopiero rodzi się nowa państwowość i czas chaosu może potrwać jeszcze wiele lat? Jego relacje z Yoko i dogodne warunki sprawiły, że chciałby z nią zostać jednak mimo jej aprobaty jest to niemożliwe.

Pożegnalny pochód to kolejna wzruszająca scena, tym razem dzieci są jednak dobrze ubrane i odżywione, a ich dobry nastrój potwierdza śpiewana chórem polska piosenka ludwa Szła dzieweczka do laseczka...


Kadr z filmu: Scena wymarszu dzieci z sierocińca

Dalsze losy bohaterów filmu zostały już przedstawione w telegraficznym skrócie, w trzech krótkich sekwencjach. Pierwsza z nich ma miejsce na początku lat 50-tych kiedy to Aoki Yoko przyjeżdża do Warszawy w poszukiwaniu swoich podopiecznych. Spotyka jedynie Karolinę by dowiedzieć się, ze po powrocie do Polski zostali rozdzieleni by się ponownie odnaleźć kilka lat później w tyglu II Wojny Światowe, pobrać i powić syna, również Lwa, który jest bardzo podobny do swojego ojca kiedy był w jego wieku (zagrał go ten sam aktor dziecięcy Ignacy Zalewski). Lew, którego znała niestety zginął podczas obrony ojczyzny w Powstaniu Warszawskim. Kolejna sekwencja przedstawia drugą wycieczkę Aoki do Polski, tym razem w latach 70-tych gdzie dowiadujemy się, że dorosły już Lew Junior jest światowej klasy kompozytorem i potrafi mówić po japońsku. Trzeci fragment, epilog nie przedstawia już znanych nam bohaterów, a współczesną Warszawę z serią pocztówkowych ujęć Syrenki Warszawskiej czy Starego Miasta. Kamera odwiedza również Plac Zbawiciela, Ulicę Marszałkowska by na samym końcu pokazać nam Cmentarz Powązkowski i tabliczkę upamiętniającą Lwa Kaczyńskiego. Niestety w spisie powstańczych biogramów nie ma żadnego Lwa Kaczyńskiego. Lecha również. Jest za to Władysław Kaczyński o pseudonimie Lew jednak rocznik 1924 uniemożliwia sparowanie go z ekranową postacią, którą należy traktować jako fikcyjną.

Kadry z filmu: Ulotka reklamująca koncert Lwa oraz tablica upamiętniająca jego ojca


Ciekawostką jest, że Ignacy Zalewski (rocznik 1990), który jako aktor nieprofesjonalny wcielił się w Kamila/Lwa, w dorosłym życiu jest....kompozytorem, a do odegrania chłopca został wybrany z castingu.


Jeżeli znasz więcej szczegółów dotyczących produkcji, napisz do mnie proszę.


żródła:

www.kuriergalicyjski.com www.wprost.pl www.repozytorium.uwb.edu.pl www.1944.pl


1218 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie